"Obywatel siebie.
Szczerze myśl to, co czujesz."
/KwieKulik (Zofia Kulik & Przemysław Kwiek), 1984/
5 lutego 1976
"Nuda mrozu. Ciągle te same widoki. Dużo białosiwego i te same chodzenia. Pod nogami zamarznięte gile, kostropate.
- Już wiem dlaczego.
- Co?
- Zamach w Sarajewie. Oprócz straszności pierwszej wojny coś tak uchu obiecuje. Uprowadzenie z seraju.
Nieraz w nocnej luce autobusowej chodzę po podziemiach dworca. Wieje tam mróz i muzyczka. Z głośnika. Jasno, pusto."
/"Chamowo" Miron Białoszewski/
Wierzę na słowo - tak było.
Zbiegiem okoliczności jest to prawdopodobnie jedyny dzień w książce, kiedy Białoszewski się pomylił.
Napisał „piątek, 5 lutego” (1976).
W rzeczywistości był to czwartek. Prawdopodobnie dlatego, że zwylke pisał w nocy.
Reszta lutowych dni się zgadza, więc dzięki tej pomyłce mam prezent: jest piątek, 5 lutego, kiedy pierwszy raz mam okazję czytać te słowa.
Wtedy właśnie się urodziłam – w dniu swoich imienin.
- W Kielcach była laguna. I komu to przeszkadzało?
Przechorowywuję sylwestra. Trzeci rok z rzędu. Chyba doszło do zapętlenia.
Upraszczając zasadę „jaki sylwester taki rok”: jaki sylwester taki sylwester.
Nawet mi się podoba – nie chorowanie, ale zostawanie tego dnia w domu.
Bardzo, a na pewno bardziej.
- Dlaczego jesteś taka zdenerwowana?
- Nie, nie jestem zdenerwowana. Po prostu czuję, że zaraz umrę. Może stąd moje zdenerwowanie..
Dziś o godzinie 00.01 uznaliśmy trzeci rok naszego razem życia za rozpoczęty.
Ja i Raf.